Connect with us

Hot World News

Obraz wirusa SARS-CoV-2 – straszny czy śmieszny? Obraz Roku. Narracja Roku

Obraz wirusa SARS-CoV-2 – straszny czy śmieszny? Obraz Roku. Narracja Roku

Wiadomości marketingowe

Obraz wirusa SARS-CoV-2 – straszny czy śmieszny? Obraz Roku. Narracja Roku

Zielony blob z przyssawkami? A może raczej złowroga Gwiazda Śmierci? Jaką wizualizację koronawirusa ostatnio widzieliście? Określone postaci nadawane wirusowi SARS-CoV-2 tworzone były z konkretną komunikacyjną intencją. Teraz obrazy te są w różnych kontekstach umieszczane przez media. Narzędzia semiotyki pozwalają odczytać znaczenia zastosowanych znaków i ocenić trafność danej konwencji.W 1515 roku do Lizbony na okręcie Nossa Senhora da Ajuda przypłynął nosorożec indyjski. Z miejsca stał się sensacją opisywaną m.in. przez naukowców i artystów. Jednym z nich był Albrecht Dürer, który stworzył drzeworyt przedstawiający ssaka. Ciało zwierzęcia pokryte płatami przypominającymi zbroję, z licznymi żłobieniami, wzgórkami, łuskami i kolcami wygląda dość fantastycznie.Mimo to obraz Dürera przez ponad dwa kolejne wieki był najpopularniejszym sposobem reprezentowania nosorożca w książkach. I to również tych publikowanych przez zoologów i podróżników, którzy widzieli tego ssaka na własne oczy.Albrecht Dürer, Nosorożec (1515), The British MuseumKulturowa koncepcja nosorożcaDlaczego – choć w tym samym czasie powstawały też ilustracje wierniej oddające wygląd nosorożca – główne miejsce w powszechnej wyobraźni zajął właśnie wspomniany drzeworyt? Historyk sztuki Ernst Gombrich przyczyny upatrywał w tym, że „nosorożec Dürera lepiej przedstawia nie tyle rzeczywistego nosorożca, ile raczej naszą kulturową koncepcję nosorożca”.Koncepcja ta, oparta na ówczesnych tekstach dostępnych samemu artyście, nosorożcowi przypisywała takie cechy jak gwałtowność, waleczność, porywczość, spryt i bycie niezwyciężonym. Zbroja zaś, którą niemiecki grafik założył potężnemu ssakowi, skutecznie te znaczenia zakomunikowała.Jak wygląda wirus SARS-CoV-2W 2020 roku sensację, i to o znacznie większym zasięgu i konsekwencjach, wywołał wirus SARS-CoV-2. Choć niedostrzegalny okiem bez odpowiedniego uzbrojenia, stał się chyba najczęściej obrazowanych obiektem minionego roku. Jak on zatem wygląda?Cząsteczka wirusa ma przeciętnie 150 nanometrów średnicy, 1000 razy mniej niż średnica przeciętnej ludzkiej komórki. To także mniej niż wynosi długość fal światła widzialnego, przez co mówienie o kolorze na tym mikropoziomie rzeczywistości przestaje mieć praktycznie sens.Otoczka każdej cząsteczki składa się z trzech białek:białka S odpowiedzialnego za przyłączanie do ludzkiej komórki,białka M, zajmującego największą powierzchnię wirionu, które scala cząstkę wirusa z membraną zdrowej komórki,białka E odpowiedzialnego za replikację i formowanie się cząsteczek.Pierwszym publicznym wizerunkiem wirusa SARS-CoV-2 był obraz z mikroskopu elektronowego, opublikowany 24 stycznia 2020 roku przez Chinese Center for Disease Control and Prevention (CCDC).Jednak za najliczniej reprodukowaną w mediach światowych ilustrację wirusa uznaje się wizualizację 3D pojedynczej cząstki, opublikowaną sześć dni później przez amerykański odpowiednik tej instytucji: Centers for Disease Control and Prevention (CDC).Ilustratorzy medyczni, Alissa Eckert i Dan Higgins odbiegli nieco od powyższego technicznego opisu oraz obrazu opracowanego przez chińskich naukowców. Stworzyli reprezentację znacznie bardziej angażującą, która zyskała światową sławę.źr. Chinese Center For Disease Control and Preventionźr. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) Koronawirus przedstawiony jako wrógEckert i Higgins w licznych wywiadach prasowych podkreślali komunikacyjną intencję swojej pracy. Wiedzieli, co tą wizualizacją chcą osiągnąć i z premedytacją dobrali środki wizualne, by ten cel zrealizować. Stworzona przez nich reprezentacja miała urzeczywistnić określoną koncepcję kulturową wirusa, przedstawiając go jako wroga. Coś, co rzeczywiście istnieje i trzeba to traktować poważnie, jak zagrożenie.Projektanci zastosowali więc wyraźne kolory i uwypuklili ważność białka S, które w cząsteczkach wirusa zajmuje mniejszą powierzchnię niż białko M (pomarańczowe kulki na wizualizacji). Zobrazowali białko S jako gęsto rozmieszczone, ogromne, krwistoczerwone, kostropate maczugi rzucające cień na szarą, jałową powierzchnię cząsteczki.Wizualizacja czyni z wirusa niebezpiecznego agresora, złowrogą broń niosącą zniszczenie. Wrażenie to potęguje jeszcze zawieszenie pojedynczej cząsteczki w czarnej, nieokreślonej przestrzeni. Tkwi tam niby Gwiazda Śmierci milcząco szykująca się do ataku.Projekt Eckert i Higginsa zapoczątkował zdaje się największą grupę reprezentacji. To obrazy uwielbiane przez prasę i serwisy informacyjne, nastawione na komunikowanie zagrożenia i wywoływanie obaw.Jak epidemia wpływa na wirusaOpozycyjną, ale i drugą co do liczebności grupę obrazów wirusa można określić jako zabawową. Wiriony przedstawiane są tutaj jako zielone, miękkie kleksy lub obłe bloby z przyssawkami. Coś będącego połączeniem Flubbera (bohatera komedii z Robinem Williamsem z 1997 roku), zielonego Mike’a Wazowskiego z filmu „Potwory i spółka”, głowy Shreka i włochatej gumowej zabawki – wszystko to w formie dziecięcego komiksu lub animacji.Zastosowanie takiej konwencji powoduje, że wirus staje się śmieszny, nie budzi strachu i powoduje raczej rozbawienie.Kiedy straszny, kiedy śmieszny?To, jak ocenimy zastosowanie takiej koncepcji kulturowej wirusa i sposobu jej obrazowania, zależy od kontekstu oraz celu, jakim kieruje się nadawca. Jeśli działam z ramienia Ministerstwa Zdrowia, pandemia jest w rozkwicie, a ja próbuję namówić społeczeństwo do ostrożności i unikania kontaktów, to wybór konwencji zabawowej nie będzie najszczęśliwszy.Załóżmy teraz, że sytuacja się zmieniła. Pandemia została pokonana, społeczeństwo uzyskało odporność i nie ma już potrzeby ochrony siebie ani bliskich. Konwencja ta mogłaby wtedy pomóc odetchnąć i z beztroską gwizdać na wczorajsze zagrożenie, które dzięki środkom wizualnym nagle stałoby się zupełnie niegroźne.Dopóki jednak pandemia wciąż szaleje, taki dobór środków obniża skalę zagrożenia. Udziecinnia wirusa, czyniąc go kruchym, wątłym i bezbronnym. Na pewno jest to na rękę organizacjom, które fałszywie twierdzą, że wirus SARS-CoV-2 nie jest groźniejszy dla życia niż wirus grypy.Ilustracja promująca tekst o punkcie szczepień w NiepołomicachThe Rebel Bear, Edynburg Kontekst – znaczenie – znakTo krótkie i niekompletne studium obrazowania wirusa pokazuje kilka prostych zasad, którymi warto kierować się w procesie projektowania jakiegokolwiek języka wizualnego dla produktu, etykiety, komunikacji, przestrzeni itp.Widzimy po pierwsze, jak ważne jest określenie i zrozumienie kontekstu – sytuacji, w której będziemy się komunikować.Po drugie, ruch taki pomoże zdefiniować i dopracować koncept kulturowy – a więc znaczenia, jakie chcemy przekazać oraz ich oczekiwany wpływ na kontekst.W końcu po trzecie, powyższe przykłady pokazują, jak ważny jest świadomy dobór środków wizualnych – znaków – i pewność co do tego, że wyrażają one koncepcję i cel, które założyliśmy.Triada „kontekst – znaczenie – znak” w praktyce może stanowić nie tylko narzędzie tworzenia komunikatów. Może być także instancją kontroli, pozwalającą na bardziej precyzyjną weryfikację założeń oraz samego przekazu.Czy jest to najważniejsza lekcja roku 2020, jaką otrzymaliśmy od symbolu wirusa wywołującego Covid-19? Pewnie nie, ale bez wątpienia może się ona przydać w pracy projektowej.Symbol Roku. Narracja RokuTo już czwarty artykuł z tego cyklu, tworzonego przez semiotyków i narratologów z Visual & Narrative Institute. W Marketingu przy Kawie ukazały się już ich teksty:Wszystkie dotyczą znaków, symboli i narracji ważnych w 2020 roku, ale nadal aktualnych w marketingu i komunikacji.


Source link

Continue Reading
You may also like...
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More in Wiadomości marketingowe

To Top
error: Content is protected !!